wtorek, 10 stycznia 2012

Jak zacząć oszczędzać?

W oszczędzaniu najtrudniejszy jest zawsze pierwszy krok. Dużej liczbie osób wydaje się, że nie pracując nie da się odkładać pieniędzy. Inni uważają, że zarabiają za mało, żeby brać się za oszczędzanie. Moim zdaniem w oszczędzaniu nie ma czegoś takiego jak "za mało", liczy się jednak to, czy będziemy systematyczni.


Ja sam studiuję, więc będę się starał pisać o tym jak to wygląda z perspektywy ludzi młodych, ale myślę, że każdy może tu znaleźć coś dla siebie.

Wracając do pytania zawartego w tytule postu. Moim zdaniem powinniśmy zacząć od tego, że powiedzmy 10% naszej pensji, kieszonkowego, stypendium wpłacamy na specjalne konto i ta kwota dla nas nie istnieje przy planowaniu wydatków. Nie jest to duża kwota, jednak wyrobi w nas dobry nawyk, żeby nie żyć od wypłaty do wypłaty.



Następna rzeczą, za którą powinniśmy się zabrać jest rozsądniejsze wydawanie pieniędzy. Oczywiście można codziennie kupować jedzenie i picie na uczelni czy na mieście, jednak wydajemy wtedy na to bardzo duże kwoty pieniędzy. Nie chodzi mi tutaj o "dziadowanie", że zapomniałem jedzenia, to nie kupie nic na mieście. Ale gdy wejdzie nam to w nawyk, będzie to dużo lepsze zarówno dla naszego portfela, jak i dla naszego zdrowia.



Wydatki na imprezy to kolejny aspekt, na którym możemy sporo zaoszczędzić nie psując sobie zabawy. Można zawsze pić w lokalu i kupować alkohol na imprezach i wydawać na to dużo kasy, a można też zrobić sobie mały before u kogoś w domu, zamówić pizze, pić, co się chce i robić, co się chce.


No i tak powolutku będą się nam zbierały fajne oszczędności, które możemy wpłacać na konta oszczędnościowe, zakładać lokaty itd.
Jeśli chcemy na początku mieć trochę więcej kasy może dobrym pomysłem będzie pozbycie się niepotrzebnych rzeczy na allegro. Nie dość, że na tym zarobimy, to jeszcze pozbędziemy się z pokoju/mieszkania zbędnych gratów.


W ostatniej części tego postu chciałbym napisać o jeszcze jednej rzeczy, a mianowicie o oszczędzaniu na konkretny cel. Obojętnie czy są to wakacje, nowe auto, komputer czy telefon. Dobrze jest sobie stworzyć na taki zakup osobny fundusz, żeby nie wydawać na to pieniędzy z kwoty, którą inwestujemy. Na konkretny cel zawsze łatwiej odkłada się pieniądze niż dla samego oszczędzania.

No i oczywiście nie kupujemy rzeczy na kredyt. Jeśli stać nas na to, żeby go spłacić, to stać nas też na to, żeby zaoszczędzić na daną rzecz i dzięki temu kupić ją taniej niż wychodzi nas kredyt z odsetkami. Ale to już chyba temat na osobny post.

12 komentarzy:

  1. Oszczędzanie to bardzo długo temat. Sprawa z grubsza jest prosta, chcesz oszczędzać to musisz wiedzieć, każdy może trzeba przestać się zastanawiać i to zrobić - nie ma że boli ;) czemu boli? Bo jesteśmy przyzwyczajeni do wydawania. Nawet jeśli zaoszczędzimy 100 zł miesięcznie na imprezie to wydamy je na coś innego o ile wcześniej ich nie odłożymy. Sam od roku uczę się tego jak oszczędzać tak by z jednej strony sobie nie odmawiać a z drugiej coś odłożyć. Sam u siebie też stworzyłem kilka wpisów na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  2. No chciałem taki wstępny post zacząć na temat oszczędzania, a wyszedł mi najdłuższy jak na razie na blogu a i tak przydałoby się tu poruszyć wiele kwestii.
    No tak z kasą jest, dlatego napisałem o systematyczności i nabieraniu dobrych nawyków.
    Musze się jeszcze zagłębić w Twoje niektóre posty, bo Twoja częstotliwość sprawia, że niektóre przegapiam.
    Dzięki za komentarz, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Na studiach mieszkałem w centrum miasta, więc zazwyczaj wyglądało to tak, że znajomi przychodzili do mnie ze swoimi trunkami i o 22:00 padał sygnał do wyjścia na imprezę. Było to idealne rozwiązanie, tylko gorzej jak się towarzystwo rozbawiło i stwierdzało, że u mnie jest lepiej niż w lokalu :-) Jedna z takich imprez skończyła się o 7:30 rano gdy dyskretnie "wyganiałem" ludzi, bo musiałem iść na zajęcia na 8:00 (zajęcia, których niestety nie można było opuścić). Ech... to były piękne czasy :-)

    A co do oszczędzania na studiach - owszem, oszczędzałem. Czasem na jakiś cel (zazwyczaj wtedy jeszcze niewielki) oszczędzałem miesiąc, dwa lub pół roku. Jednak najważniejsze czego się podczas studiowania w zachodniej Polsce(ale niekoniecznie na uczelni) nauczyłem to to, że zamiast oszczędzania lepsze jest zarabianie. Jeśli potrzebowałem pieniędzy, to szukałem możliwości dorobienia dorywczo paru złotych (na nocki, bo lepiej płatne) lub wyjeżdżałem na wakacje do Anglii (a wtedy jeszcze nie byliśmy nawet w Unii). Nie bez powodu wspomniałem tu o zachodniej Polsce, bo po paru latach, gdy odwiedziłem rodzinę na krańcach wschodnich, to rzuciła mi się bardzo różnica w mentalności ludzi. Na zachodzie każdy patrzył, by zarobić. Na wschodzie każdy patrzył na czym oszczędzić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże, ile ja się już naczytałem o tym oszczędzaniu. Zawsze porada w stylu 10% odłożyć, resztę można przebimbać, tylko nikt nigdy nie pisze o tym, jak się zmusić i zmobilizować do tego, aby te 10% odłożyć :-) Mam nadzieję że tutaj znajdę takie wskazówki, bo od pół roku noszę się z kupnem nowego laptopa, a do tej pory moje "oszczędzanie na niego" polega na oszczędzaniu przez miesiąc a następnie wydaniu wszystkiego :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Adam odpowiedź jest bardzo prosta, załóż sobie konto oszczędnościowe, na które będziesz wpłacał kasę, i z którego możesz zrobić tylko jeden przelew bezpłatny a kolejny kosztuje 20 złotych.

    Wtedy przestaniesz wydawać pieniądze, najważniejsze żeby to był oddzielny rachunek, a nie ten na którym na bieżąco prowadzisz operacje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy do oszczędzania, czy do zarabiania, czy do nauki, czy do sportu, czy do czegokolwiek innego potrzebna jest silna wola. Jak oszczędzić? Po prostu opanować się przed wydatkami. Osobne konto bardzo pomaga, ale jak ktoś będzie miał ochotę wydać oszczędności to i tak wyda :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Qulin, ale ja mam taki rachunek w Millenium i problem jest taki, że czekam sobie do końca miesiąca, przelewam kasę na normalny rachunek i tyle z oszczędzania :P Przerabiałem już takie sposoby ;-) Niestety maszynki do oszczędzania o nazwie żona jeszcze nie mam :P

    OdpowiedzUsuń
  8. @Adam - Wygląda na to, że jest Ci z tym po prostu dobrze skoro do tej pory tego nie zmieniłeś :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. @Melonmaker - no tak to jest bardzo fajna opcja ;) my ostatnio z kumplami odkryliśmy jak fajnie można w domu pograć w ruletkę nawet bez grania na prawdziwą kasę i fajnie spędzić wieczór.
    Co do zarabiania i oszczędzania to można więcej zarobić, ale głupio wydać. Trzeba tu znaleźć złoty środek. Chociaż faktycznie na studiach łatwiej zarobić moim zdaniem. Sam byłem po maturze na kilka miechów w Anglii, ale wtedy nie byłem jeszcze świadomym konsumentem i nie studiowałem finansów, więc przerąbałem większość tej kasy. :P A ja sam jestem z południa Polski (śląsk) więc powiedzmy, że ładnie połączę zarabianie z oszczędzaniem. : D

    @Adam - Qulin Ci napisał jak to najlepiej robić, dostajesz wypłatę, bierzesz 10% i gdzieś to zamrażasz. Możesz wpłacić kasę na konto, możesz dać ją kumplowi, rodzicom, komukolwiek. Co do zmniejszenia ilości wydawanej kasy to nie da się tak podpowiedzieć nie wiedząc na co kasę wydajesz :P Palisz? Kupuj tytoń albo najlepiej w ogóle rzuć palenie. I tak trzeba patrzeć na wszystkie swoje wydatki i wtedy możemy je ograniczać.

    Żona jako maszynka do oszczędzania kasy?^^

    I dzięki wszystkim za komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Żeby oszczędzać trzeba mieć przede wszystkim motywację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo po prostu świadomość jak bardzo potrzebne mogą być kiedyś te oszczędności. Dzięki za wizytę ;)

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń